sobota, 31 sierpnia 2013

Pasy bezpieczeństwa.

Uff. Koniec wakacji, ale jakich wakacji! Były wspaniałe, piękne, przepełnione najprawdziwszym wypoczynkiem.
Cenny czas. Wiecie co to znaczy cenny czas? Pewnie powiecie, że pełen spotkań z najbliższymi, ciekawych chwil, wyjazdów, doświadczeń, przygód, rzeczy, które robimy po raz pierwszy itd. Otóż, zgadzam się, ale dopowiem do tego coś, co uderzyło mnie ostatnio niesamowicie.
Cenny czas, to taki czas, gdzie dochodzimy do pewnych wniosków. Wniosków na różnorodne tematy. Od życiowych, bardzo poważnych, po te malutkie, codzienne. Czas, który uczy. Uczy życia.
Uważam, że podczas minionych wakacji udało mi się wyciągnąć MNÓSTWO wniosków.
Czuję się niesamowicie bogatsza i dojrzalsza.
No tak, tyle o mnie. O czym chcę pisać. Hmm... może właśnie temat tego wpisu, będzie jednym spośród w.w. wniosków.
Pielęgnowanie, szacunek, praca, trud... To wszystko musimy wkładać w rzeczy, które są dla nas cenne.
Każda przyjaźń, nowe doświadczenie, wszystko, co już mamy, dostaliśmy. Po prostu dostaliśmy. Tak szybko jak do nas to przyszło, tak szybko może odejść. Nie wolno, nigdy nie wolno nam myśleć, że coś nam się należy. To nieprawda. Wszystko jest darem, o czym kiedyś wspominałam, ale naszym zadaniem jest jakoś to zabezpieczyć. Nie mówię tu o gromadzeniu, chomikowaniu, zatrzymywaniu wszystkiego dla siebie, braku dzielenia się.
Jeśli się coś dzieli, to równocześnie się mnoży ;)
Kochani, myślę że warto pewne rzeczy przypieczętować. Jak? Wnioski, do których dochodzimy musimy wprowadzać w życie. Słowa przy doświadczeniu i przykładzie są nic nie warte. Musimy pokazywać sami sobie i innym, że twierdzimy tak, a nie inaczej, i że to, co uważamy, wcale nie jest ot tak, wymyślone bez sensu, tylko wywodzi się z naszych upadków, jest wynikiem naszych błędów, które naprawiamy.




Mosty miłości. Jest ich mnóstwo w całej Europie. W Polsce też znajdziemy kilka takich miejsc, chociażby w Krakowie, czy Bydgoszczy. Pary zamykając kłódki ze swoimi imionami na balustradach i barierkach wyrzucają kluczyk do wody, by nigdy nikt nie zdołał otworzyć jednej z nich.
Symbole, tak to symbole, ale są wspaniałym obrazem tego, co chcę przekazać.

Podzielę się z Wami jednym z przemyśleń, które mocno dotarło do mnie przez te wakacje.
Oto ono:
Ludzie, którzy próbują nas skrzywdzić swoim słowem, zachowaniem, nie są źli, co wiadomo. Mogą mieć mnóstwo powodów, które świadczą o ich zachowaniu, ale my? Dziś, tu i teraz jesteśmy w danym miejscu, zobaczcie, szkoła, praca, studia itd. Otaczają nas ludzie, którzy będą próbowali wyrwać z nas wszelkie wartości, a co najważniejsze, WIARĘ W SIEBIE. Minie parę lat, my o nich zapomnimy, a rany, które w nas zostawili, będą trwały. Właśnie. Nie możemy dać sobą manipulować. Zamierzam chronić w sobie to, co wypracowałam, pielęgnować to, gdy trzeba, bronić i manifestować, być sobą, kochać na swój sposób, nie zrażać się niszczącymi słowami, przyjmować budujące. Ot tak, po prostu. Dlaczego ktoś ma mówić mi, jak jestem beznadziejna, skoro nic o mnie nie wie, nie zna mnie. Ach, jak ludzie potrafią być powierzchowni i tchórzliwi.
Będę pamiętać, że niesamowicie łatwo jest krytykować kogoś, nie poznając go bliżej. Te dwa piękne miesiące pozwoliły mi obudować się swoistą skorupką. Jeśli chcesz mnie zniszczyć, nie uda ci się to, bo ja wiem kim jestem, szanuję siebie, cenię własne doświadczenia i nie pozwolę, by ktoś niesłusznie mnie oceniał.

Tak, wprowadzam to w życie.


Z powodzeniem!

Życzę wszystkim udanego roku szkolnego, wielu wspaniałych przyjaciół, którzy po prostu BĘDĄ w trudnych i w tych szczęśliwych chwilach :) Dzięki za Wasze wsparcie i regularne odwiedziny.
Może Wy podzielicie się swoimi wnioskami z wakacji? ;)

środa, 21 sierpnia 2013

Hilary na drugie imię, szczęście w hazardzie.

Biega, szuka pan Hilary - "Gdzie są moje okulary?"
Na pytanie: "Czego szukam w życiu?" każdy człowiek w końcu odpowie: "szczęścia".

Właśnie. W różnej formie, w różnym charakterze, inaczej to szczęście sobie wyobrażamy.
Na dzisiaj wrzucam dla Was film, który KONIECZNIE trzeba obejrzeć i wysłać wszystkim swoim znajomym i rodzinie. Wielki dar, jaki otrzymała pewna kobieta jest dla nas ogromną nauką. Dostała oprócz tych prezentów dar odwagi i teraz dzieli się z nami tym, czym ma się dzielić. Jesteś tu po to, aby skorzystać:



Tyle szczęścia w naszym zasięgu, tak wiele tracimy, choć "różowe okulary' mamy na nosie. Jeśli za bardzo skupiamy się na szukaniu szczęścia i wyszukiwaniu nieszczęść - niestety - nie dostrzeżemy tego, co już mamy.

Każdy z nas zna zabawę z trzema kubeczkami. Wkładamy kuleczkę do jednego z trzech takich samych i mieszamy szybko, po czym odgadujemy, gdzie kulka jest.
Gdyby odnajdywanie szczęścia w życiu przyjąć jako taką właśnie grę, wyglądałaby ona tak:

Dziś w kuferku szczęście do wzięcia.

Nic, tylko grać! W zasięgu wzroku, na wyciągnięcie ręki. Jest tylko po to, by chwycić i zdobyć.
Resztę sami sobie dopowiedzcie.

Od dziś ogłaszam akcję:

"Mocny początek doceniania tego, co mamy i korzystania ze szczęścia, które już jest!"

Dołączysz? :)

poniedziałek, 19 sierpnia 2013

Smakujemy życie, bo dziś wolno się DELEKTOWAĆ.

Chwilę nie pisałam, tyle się dzieję... Mam w sobie tyle myśli i pomysłów, że nie wiem od czego zacząć.
Może zacznę od tego, żeby zachęcić Was do wykorzystania każdego dnia wakacji. I wcale nie zostało ich mało! Nie marnujcie żadnej sekundy, to wspaniałe tak żyć pełnią życia! :D

Każda chwila jest ważna, bo w życiu mamy ich mało. Nie warto skupiać się tylko na tym, co będzie, bo wtedy to co jest, szarzeje, matowieje, zaciera się i ulatuje jak para wodna. Nie widzę sensu, by nasze DZIŚ przelatywało między palcami jak piasek. O nie!
Przykładem niech będzie zdjęcie, które zrobiłam nad Soliną. Piękne chwile.
Tak, można zachwycić się zwykłym kamieniem wpadającym w zwykłą wodę...


Wyobraźcie sobie piękny widok w górach w zimie. Jesteście tam, po pas w śniegu, lecz miejsce jest przeurocze. Jedyne, co wam przeszkadza, to ziąb przeszywający wasze ciała. Jak tu się zachwycić?
Gruba, zapinana na zamek błyskawiczny, cieplutka kurtka jest w Waszym zasięgu.
Zamek składa się z małych elementów, które na siebie zachodzą. Właśnie. Nie można pominąć żadnego.
Kiedy chcemy zrobić coś na skróty, pominąć pewien wysiłek w życiu, opuścić jeden element, nagle okazuje się, że całość legnie w gruzach, bo zawiódł mały element. By czuć się dobrze, tam gdzie jesteś, dopnij swoją kurteczkę szczęścia, ale wiedz, że trud zapinania jest potrzebny i nieodwołalny.

Pewna dziewczyna dotknęła muchomora, ponieważ jej się spodobał. Następnie idąc dalej, zapominając bezmyślnie, co przed chwilą robiła, zabrała się za jabłko. Chwyciła owoc w dłoń, którą jeszcze przed chwilą dotykała trucizny. Skończyło się to bardzo źle. Pobyt w szpitalu i niezwykle niemiłe przeżycia.

Właśnie. Nie możemy do końca zrobić czegoś dobrego, kiedy nie pozbędziemy się zła, kiedy nie umyjemy rąk, kiedy nie oczyścimy się z toksycznych zachowań, spojrzeń i zamiarów.

JESTEŚCIE TAM? Czy chcecie żyć? Czy chcecie czerpać?
Myjemy ręce i do przodu!


Polecam takie miejsca, do życiowych rozkmin, do podziwiania piękna.
Pamiętam też, że w życiu ważne jest smakowanie. 
SMAKOWANIE.



Właśnie. Chcę zamoczyć stopy w wodzie, zabarwić zęby na niebiesko jagodami.
Wiecie, że żeby najefektywniej obserwować spadające gwiazdy, najlepiej patrzeć na całe niebo, nie skupiając się na jednym punkcie. Gwiazdy są za daleko, by skupić wzrok na jednej konkretnej.
Może to coś oznacza?
Obiektywnie spoglądam na świat, wtedy zawsze zobaczę dobro, bo gdy skupię się na złu, nie mam obrazu prawdziwej rzeczywistości.

Dziękuję każdemu, kto sprawia, że te wakacje są TAK WYJĄTKOWE. Za to, że Was mam, że mam dla kogo żyć. Dziękuję za każdą noc pod gołym niebem, za każdy wyjazd, spacer, rozmowę, wspólne leniuchowanie, za wsparcie, uścisk, dobre słowo. Dziękuję też za wierność czytelnikom :) Wam!
Jesteście kochani, sami prosicie o nowe wpisy, jest mi bardzo miło. Serdecznie dziękuję, zapraszam tu ponownie, szykują się nowe posty, są nowe pomysły. Pozdrawiam i jeszcze raz zachęcam, korzystajcie z wolnego i ślicznej pogody. Całuję.



poniedziałek, 12 sierpnia 2013

Deszcz meteorytów

http://www.mmwarszawa.pl/456373/2013/8/12/jak-obserwowac-perseidy-najlepiej-w-pozycji-lezacej-wideo?category=news


Polecam poświęcić jedną noc na seans gwiezdny :D

niedziela, 4 sierpnia 2013

***

Stawiam stopę, bo cała się chwieję...
Co jest stabilne?
Twarz jakby obok, a za witryną. Życie jakby we mnie, a obok.
Podmuch wiatru nad jeziorem. Był. Nie ma.
Szukam tylko nie znajdując.
Po co siedzisz we mnie?
Jak niesforny odłamek szkła w oku.
I drąży i drąży, ja ciągle słyszę.
Brakuje odwagi, brakuje motywacji.
Myśli jak sieć rybacka poplątane, z daleka plamiste...
Chcę wykrzyczeć, a nie mogę. Chcę wyśpiewać!
Od zawsze jest. Siedzi głęboko, jest częścią mnie.
Zabrzmiało. Raz słabiej, raz mocniej.
Znowu cisza.

Cisza. Deficyt szans.

Chcę czegoś innego... a niepewność.... boli, boli.

Patrzę w czyjeś spełnienie, widzę swoją porażkę...




sobota, 3 sierpnia 2013

Krzyk o radość, kąciki ku górze i GÓRA MIŁOŚCI!

Kąciki ust ku górze! Ku uśmiechowi, ku szczeremu uśmiechowi! Uśmiechaj się, uśmiechaj, całą duszą, całym ciałem, całym umysłem, całą osobowością. Usta niech będą odbiciem Ciebie. Nawet, gdy usta się zmęczą, uśmiechaj się sobą.

Pełnia energii, pełnia życia, SŁOŃCE, wakacje. Rozpiera mnie radość, napełniam się muzyką, kocham, kocham.
Tak. Jak narkotyk. Muzyka jak narkotyk, muzyka jak narkotyk. Nie chce się odczepić! Drąży drąży. Niech drąży!!!

Co widziałam? Mnóstwo spadających gwiazd! One nie spełniają życzeń, one już są ich spełnieniem. Jakie piękne, różne. Tyle nocy, niesamowita widoczność, kocham.

Długie spacery, zachody słońca, czy Wy tego nie widzicie?! Patrzcie, łapcie, połykajcie, zachłyśnijcie się!


Uśmiechnęło się dziś do mnie niebo!



Nie zrezygnuję z pasji, to wiem na pewno. Czy Wy tak łatwo rezygnujecie z życia? Pasja jest życiem, jest jego częścią, jest organem, bez którego nie byłabym w stanie żyć. Oddycham, łapię powietrze w płuca, ale bez muzyki jest ono słone. Słone i szkodliwe dla mnie, brakuje mu jednego składnika.


Czuję jak się zmieniam. Z dnia na dzień. Opisuję to, bo czuję, że muszę. Widzę, jak niektórzy stoją w miejscu, nie wiedzą, że można się zmieniać, być ciągle kimś innym. Zechciej!

Nowo poznana koleżanka o pięknym kolorze oczu.


Twierdzisz, że masz tyle problemów, że nie ma szans się uśmiechnąć? Otóż, ja też mam problemy, każdy je ma, ale na wielkie smutki lekarstwem są małe uśmiechy. Wielkie zaś uśmiechy to coś więcej niż lek.
Trzeba nauczyć się cieszyć z rzeczy małych, okażą się z czasem wielkie. Ot, tak. 


Aktualnie jestem zakochana, otumaniona twórczością i wrażliwością LemONa. Ryczę i ryczę. Polecam utwory "nie-radiowe", bo te na potrzeby radia zamieniane są w typowo POPowe kawałki. Szukajcie u źródła. LemON wspaniale przekazuje uczucie, którego nie gra, które jest autentyczne.



P.S. Wreszcie udało mi się ubogacić kącik "Photo". Zapraszam :)


wtorek, 30 lipca 2013

Błękitne okiennice.


Błękit. Mój ulubiony kolor. Od kiedy? Od zawsze. 
Pamiętam, że kiedy uczyłam się, że barwa niebieska jest barwą zimną, nigdy się z tym nie zgadzałam.
Myślę, że kiedy widzę niebieski od razu kojarzy mi się z niebem, ale niebem nie pochmurnym, tylko czystym, rozświetlonym przez słońce. 
Lato i takie właśnie niebo kojarzy mi się z charakterystycznym zapachem. Nie chodzi tu o zapach świeżo skoszonej trawy, kwiatów, truskawek... Nie chodzi też o zapach powietrza po burzy, ani o zapach wysokich traw palonych przez słońce. Nie umiem go opisać. Zawsze myślałam, że jest to zapach tego nieba, błękitnego nieba. Dziecinne, ale pozostało do dziś. 

Uśmiecham się do monitora!
Chcę mieć błękitne okiennice. Z szorstkich desek, nierówne, nieidealne. Sama je pomaluję, sama wybiorę farbę. Kupię wielki pędzel i sama pomaluję, właśnie w słoneczny dzień. Aż ciepło robi się na sercu. 
Tak, będę mieć błękitne okiennice!





Zamiast myśleć nad przyszłością, przynajmniej o nią zadbać, ja rozmyślam o tym, jak ładnie na tle takiego błękitu wygląda rumianek i maki. Rumianek chyba jest faworytem. Ot, taka wiejska, prosta dziewczyna, której wiele do szczęścia nie potrzeba, którą zadowala ładna pogoda, ciche, przyjazne miejsce i uśmiech na twarzy przyjaciela. Wakacje są piękne, pełnia życia. Pełnia.


Nie wiem czy to już choroba, ale ten bajkowy kawałek nuci mi się cały dzień. Pozytywny ;)

sobota, 27 lipca 2013

Świetlik w słoiku, który sobą nie jest.

Zastanawiam się...
...
...

Po co tyle błądzić?! Mogłabym przecież iść prostą drogą, w ogóle nie zbaczać, patrzeć tylko w stronę celu, dążyć do niego i tyle.
Już wiem.
Błądzimy po to, żeby było CIEKAWIEJ.
Czy osiągnięcie celu byłoby przyjemnością, gdyby droga była łatwa, gdybyśmy nie czuli piętna drogi?
Kiedy dwukrotnie docierałam pieszo do Częstochowy, byłam tak usatysfakcjonowana tym, że bolą mnie nogi, że czuję ból, że to on był inicjatorem walki ze samym sobą. Tak też jest w życiu. Mówię tu o całokształcie oraz o tych małych, prozaicznych sprawach.
Po co jeszcze zatrzymujemy się i zbaczamy z trasy... A może po to, by zabrać ze sobą innych? Może na jednym z przystanków, tuż za rogiem czeka ktoś, kogo trzeba pociągnąć za rękaw, wskazać palcem i powiedzieć: "Patrz, tam jest droga, a tam masz dojść, bo właśnie tam będzie ci najlepiej. Wiem ze swojego doświadczenia, że ta droga jest jedyna, jest właściwa."

W życiu uczymy się orientacji w terenie. Ciągle, cały czas. Muszę pamiętać, że gdzieś głęboko w kieszeni mam kompas, lornetkę i mapę. Już od dawna tam są. Od zawsze. Moim zadaniem jest je odnaleźć, opanować ich obsługę i używać bez przerwy.
Wiecie co zauważyłam? Przystanki, zaułki, pobocza są potrzebne, ale nie różnią się one od prostej drogi tylko tym, że wyglądają inaczej, znajdują się gdzieś indziej. Różnią się tym, że choć są czasem bardzo kolorowe, wręcz jaskrawe - są ciemne. Mój wzrok chociaż zatapia się w kolorach i błyskotkach, to ciągle odwracam głowę do światła, jakie bije z drogi. Skąd to światło? Kto może być tak jasny, że ostatecznie odwraca uwagę wszystkich ludzi?
Odchodzę od przyciągającego pobocza. Rozdrażniona krzyczę: "Tęsknię! Chcę wrócić tam, gdzie mogłam siedzieć i nic nie robić!" Zaraz potem jednak przyciągnięta Światłem podążam drogą jasności i uświadamiam sobie: "Dziewczyno, za czym ty tęsknisz? To bzdury!" Odwracam się, by po raz ostatni spojrzeć na głupi stragan przydrożny. Jeszcze przed chwilą był dla mnie zaufaną przystanią, odpocznieniem. Teraz widzę, że był tylko FATAMORGANĄ. Zostałam bezczelnie oszukana. Dziękuję Światłu, bo uświadomiło mnie, że tylko w drodze odpoczywam. Ty też.

Droga zazwyczaj usytuowana jest na wzniesieniu. Myślicie, że nasze zbawienie bez powodu dokonało się na wzniesieniu? Nie. Gwiazda polarna też mieszka wysoko, by przyciągać nasz wzrok. Wyjmij lornetkę z kieszeni, ona tam jest.

Ostatnia kwestia.
Wszystko w WOLNOŚCI. Zero przymusu, nic na siłę. Jeśli niechcący zboczysz z drogi i zauważysz tego kogoś, kogo chcesz pociągnąć za rękaw, aż serce wyrywa ci się, by go zabrać, ale on nie chce, nie rób tego.
Dlaczego?

Kocham świetliki nocą. Robaczki świętojańskie radośnie krążące wśród traw po zmierzchu.
Złapałam do słoika. Jakiż piękny witraż uzyskam! Nagle, zdumienie. Świetliki zamknięte w słoiku, obezwładnione, przymuszone, zniewolone stają się szybko małymi, brzydkimi, szarymi robakami.

W słoiku szara ćma. Ktoś, kto nie zna jej natury, pomyśli - no zwykła, szara ćma.
Nie wie tylko, że to ćma z POTENCJAŁEM.


Młody muzyk z potencjałem. Utwór z pięknym przesłaniem :)



P.S. Dziękuję za 3 tysiące i ciągle nowe miłe słowa :) Jak zauważyliście, blog będzie udoskonalony w najbliższym czasie, ale jego żywot zależy tylko od Was. Czy mam dla kogo pisać.
Dzięki za wszystko i powodzenia w trzymaniu się jasnej drogi!

wtorek, 23 lipca 2013

Nigdy nie domknięty.

Mój kuferek nigdy się nie domknie. Nigdy nie będzie dość, nigdy nie będzie końca, nigdy nie braknie w nim miejsca, bo jest cudownym kuferkiem, a inni ludzie z tak dziwną lekkością wrzucają do niego nowości. Sama również je wrzucam. Mówię o kuferku życia, prawzorze tego bloga. Tydzień w Bieszczadach, tydzień z ludźmi, o których nie miałam pojęcia, tydzień tak obfity, że brak słów, by go opisać.

Jestem dwiema osobami. Naraz. Dwa w jednym - tak chyba widzi mnie Pan Bóg. Osoba pierwsza, to ta, która ciągle musi się nawracać, odkrywać, szukać, jeszcze więcej szukać, poznawać, uczyć się. Osoba druga, to ta, która choć tak niedoskonała, już stanowi narzędzie w Jego rękach. Jakiż to wielki dar!
Zawsze chciałam być narzędziem. Któż by nie chciał? Taki ZASZCZYT!

Podczas ewangelizacji Bieszczadów Pan posyłał mi przeróżnych ludzi, Duch Święty wkładał w moje usta Jego słowa. Ach, najbardziej jednak zmieniłam się sama. To na razie bardzo świeże, ciężkie do opisania. Takie właśnie są zmiany. Dłużą się, ale są potrzebne. Czekam na wielkie owoce, których jestem pewna. Nie umiem wyrazić wdzięczności za moją przemianę, za poznanych ludzi, za dzielenie się spostrzeżeniami.

Przeto czy jecie, czy pijecie, czy cokolwiek innego czynicie, wszystko na chwałę Bożą czyńcie (1Kor 10, 31). 

Jeśli wydaje Wam się, że Wasze życie jest bez sensu, nikt się nim nie przejmuje, nikomu na Was głębiej nie zależy, a nuda to Wasze drugie imię... powiem jedno: mylicie się! I nikt i nic nie sprawi, że zmienię zdanie.
Przekonałam się, że Pan Jezus tak niesamowicie na nas liczy, tak na nas czeka, tak bardzo chce nas przemieniać, ogarniać, pokazywać nam sens, wylewać na nas niezliczoną ilość darów. Tylko my jesteśmy obojętni! Tylko my się bronimy! DOSYĆ! Ogłaszam wielki czas zmian.


KRÓTKA ANEGDOTKA Z PRZESŁANIEM:
Malutka stokroteczka. Stokrotka o wątłych płatkach, ledwo wzeszła, podczas gdy trawa wokół była jeszcze żółta. Niedawno stopniał śnieg, ona sama rosła pośród tych pachnących śmiercią źdźbeł. Była samotna. Samotna! Myślała, że nikt o nią się nie troszczył, nikt nie dbał.
-Po co rosnę? - myślała.
-Po co mam tu być, gdy nie mam z kim porozmawiać, wcale nie jestem piękna, bo moje płatki są nieco pomarszczone, główka nie jest tak wielka jak w albumach przyrodniczych. Moje płateczki nie są tak pięknie zaróżowione na końcach. Nie! Nie widzę sensu, zimno mi, smutno, nie, nie, nieee!
Nagle odezwało się Słońce:
-Stokrotko, jesteś jedyna w swoim rodzaju. Tak bardzo Mi się spodobałaś, że ciebie, taką małą, niedoskonałą wybrałem jako pierwszą, by otulić cię swoimi promieniami. Jeszcze o tym nie wiesz, ale to ty właśnie jesteś NAJSILNIEJSZA, bo w takich warunkach potrafisz żyć, a cały sens tego wspaniałego życia jest taki, że przetarłaś szlaki innym. Niebawem będzie na tym miejscu cała polana idealnych stokrotek, które również chętnie otulę swoim światłem i ciepłem, ale to o tobie ciągle będę pamiętać jako o wyjątkowej, odważnej, najsilniejszej przewodniczki, która pokazała innym JAK TO SIĘ ROBI. ;)






niedziela, 14 lipca 2013

Przygód ciąg dalszy.

Ogłaszam przerwę w dostawie nowych wpisów. Ale przerwy są dobre dla każdego. Jadę w Bieszczady licząc, że w wolnych chwilach zrodzą się nowe pomysły i zakiełkuje wena. Obiecuję wszystkie jako świeże spisywać, a gdy wrócę, ładnie opiszę.


Trzymajcie się! :)




http://bieszczadydlajezusa.pl/

Orkiestra nurtu rzecznego

Czas to z jednej strony coś niewidzialnego i nieuchwytnego, coś co mogłoby stanowić definicję abstrakcji i antonim namacalności. To coś, co ...